patronat medialny A&B
Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize

Architektura to sztuka transformacji – rozmowa Philippe’em Prostem

19 stycznia '26

„Wszystko, co się do tego nadaje, warto użyć na nowo, przetworzyć i przekształcić” — przekonuje Philippe Prost, francuski architekt i urbanista, którego praktyka bazuje na badaniach historycznych i powiązaniach między epokami. Z założycielem pracowni Atelier d'Architecture Philippe Prost rozmawia Aleksandra Nosalska.

Rozmowa Philippe”em Prostem

Philippe PROST — francuski architekt (ur. 1959), urbanista i profesor École Nationale Supérieure d'Architecture de Paris-Belleville, laureat Grand Prix National de l”Architecture 2022. Założyciel Atelier d'Architecture Philippe Prost, znany z projektów łączących historię, kontekst i współczesność. W jego realizacjach — takich jak L'Anneau de la mémoire w Ablain-Saint-Nazaire, czy rewitalizacjom cytadeli na wyspie Belle-Île-en-Mer, Mennicy Paryskiej — architektura staje się przestrzenią pamięci i dialogu. Prost podkreśla znaczenie trwałości, topografii i emocji miejsca. Tworzy architekturę zrównoważoną, subtelną i głęboko zakorzenioną w kulturze, która łączy analityczną precyzję z poetyckim wymiarem przestrzeni.


Aleksandra Nosalska: Zaprosił mnie Pan do swojego atelier w drugiej dzielnicy Paryża. Od dawna Pan tutaj pracuje?


Philippe Prost: Od początku mieszkam i pracuję w drugiej dzielnicy, zawsze chciałem mieć biuro niedaleko miejsca zamieszkania. Możliwość zajrzenia tutaj w sobotę, niedzielę, wieczorem, wczesnym rankiem to wielka wygoda. Przeprowadzaliśmy się wiele razy, ale zawsze w obrębie tej samej dzielnicy. Tutaj, przy rue d'Uzès 11, jesteśmy od dziesięciu lat. Ta dzielnica jest teraz szalenie modna, zwłaszcza wśród turystów. Dawniej, kiedy zaczynałem, przy les Halles mieścił się jeszcze targ sezonowy i rzemieślnicy.


Aleksandra Nosalska: Pana zespół liczy mniej więcej trzydzieści osób. Pracują Państwo w ciszy i w samotności, czy Państwa pomysły rodzą się podczas dyskusji albo burzy mózgów? Jak wygląda Pana dzień pracy?


Philippe Prost: Mój pokój jest moją prywatną przestrzenią refleksji, ale pełni też funkcję sali spotkań i audiokonferencji. Nasze biuro mieści się w starej kamienicy i jest całkowicie przeszklone na cztery strony dziedzińca. W każdej przestrzeni króluje atmosfera pracy. Kiedy zaczynamy nowy temat, lubię nad nim myśleć w samotności, czasami podróżując, pociąg jest jednym z moich ulubionych miejsc, podobnie jak taras kawiarni Le Nemours w Palais Royal, naprzeciw Comédie Française. Zanim omówimy temat z zespołem i rozpoczniemy wspólną pracę, wykonuję rysunki. Wokół wszystkich projektów organizujemy regularne spotkania, żeby razem przyjrzeć się różnym sprawom. Ponadto regularnie odwiedzam wszystkie nasze aktualne place budowy rozsiane po całej Francji. To arcyważne, bo budowa to bardzo intensywny czas w życiu, czas wymiany opinii. Doświadczony kierownik budowy, który ma własne pomysły, może naprawdę pomóc ulepszyć projekt. Jedno jest pewne: żeby projekt się powiódł, trzeba co najmniej trzech osób: inwestora, projektanta i wykonawcy.

renowacja, modernizacja i adaptacja cytadeli na wyspie Belle-Île-en-Mer, 1991-2006

renowacja, modernizacja i adaptacja cytadeli na wyspie Belle-Île-en-Mer, 1991-2006 — proj.: Philippe Prost

fot.: Jean Marie Monthiers


Aleksandra Nosalska: Na samym początku ścieżki zawodowej nie wyobrażał Pan sobie siebie samego jako praktyka. Dlaczego? To historia architektury, badania, uczenie i rysunek były Pana domenami.


Philippe Prost: Na początku nie wyobrażałem sobie bycia praktykiem. Grałem na organach, wolałem tworzyć muzykę, co moi rodzice uważali za dosyć ryzykowne. Chodziłem do konserwatorium i w pewnym momencie profesor fortepianu powiedział mi: mógłbyś się zapisać na architekturę, tam studenci mają mnóstwo czasu na inne rzeczy. Myślałem, że mogę kontynuować granie, odkrywając architekturę i nagle architektura mną zawładnęła. Historia architektury stała się moją pasją, poprzez sympatię do dawnych epok i odrzucenie modernizmu, a właściwie stylu międzynarodowego. Przerzuciłem się na architekturę, ale bez zamiaru posiadania włas­nego biura architektonicznego. Początkowo zajmowałem się badaniami, zwłaszcza przekształceniami Paryża w XVIII i XIX wieku oraz archiwami inżynierów wojskowych od Ludwika XIV do Napoleona. Trochę też uczyłem. Aż pewnego dnia, na wyspie Belle-Île doszło do przełomowego dla mnie spotkania, z André i Anną Larquetoux, właścicielami cytadeli, którzy, nawiasem mówiąc, być może dlatego, że pracowałem dużo nad architekturą wojskową i studiowałem dziedzictwo kulturowe w szkole w Chaillot, zobaczyli we mnie architekta, który mógłby im towarzyszyć w restauracji cytadeli i otwarciu jej dla szerokiej publiczności. Trwało to prawie piętnaście lat i miało decydujący wpływ na moją drogę zawodową.


Aleksandra Nosalska: To było w latach 90. XX wieku?


Philippe Prost: Tak, w 1991, 1992 roku. André i Anna właściwie nauczyli mnie, czym jest budowa. On był przedsiębiorcą i inżynierem, a Anna córką włoskich murarzy, więc dobrze znali świat placów budowy. Ja zaś nie miałem o tym pojęcia, w tamtych czasach w szkołach architektury wcale nie mówiło się o budowaniu, to było tabu. Dzisiaj już tak nie jest. Ponieważ nigdy nie pracowałem w biurze architektonicznym, wszystko, co związane z placem budowy, było dla mnie zagadkowe.

renowacja, modernizacja i adaptacja cytadeli na wyspie Belle-Île-en-Mer, 1991-2006

renowacja, modernizacja i adaptacja cytadeli na wyspie Belle-Île-en-Mer, 1991-2006 — proj.: Philippe Prost

fot.: AAPP Philippe Prost


Aleksandra Nosalska: Zastanawiam się, czy i w jakim stopniu niektóre rozwiązania dawnej architektury wojskowej są podobne do współczesnych założeń architektury ekologicznej?


Philippe Prost: Rzeczywiście, bardzo szybko zdałem sobie sprawę, że wiele pytań, które zadajemy, i które zadaje nam nasza epoka, to te same pytania, nad którymi, powodowani koniecznością i potrzebą, zastanawiali się inżynierowie wojskowi, zwłaszcza pod przewodnictwem Sébastiena Le Prestre”a de Vaubana — wybitnej indywidualności XVII wieku. Inżynierowie zawsze usiłują osiągnąć ekonomię środków. Muszą działać, mając do dyspozycji budżet, który nigdy nie jest wystarczający. Korespondencja między Vaubanem, Françoisem Michelem Le Tellierem de Louvoisem, ministrem wojny, i Ludwikiem XIV, wciąż kręci się wokół tych samych spraw, spraw, którymi i dzisiaj żyją architekci. Zrobiła Pani wyśmienity, efektywny projekt, ale brakuje pieniędzy na jego realizację. Więc Vauban poprawia go, żeby obciąć koszty. Za każdym razem, wdrażając te same zasady, wykorzystuje materiały dostępne w danym miejscu i stosuje lokalną wiedzę, na przykład lokalne metody budowania. Kolejnym wymogiem, a zarazem ambicją tamtych architektów była solidność, odporność zarówno na kule armatnie, jak i na upływ czasu. Dzisiejsi budowniczowie zadają sobie te same pytania, jeśli chodzi o trwałość i długowieczność, racjonalne użycie materiałów i oszczędzanie zasobów naturalnych.


Aleksandra Nosalska: Tę strategię widać w Pana projekcie przekształcenia dawnej cegielni w centrum tańca.


Philippe Prost: W Vitry-sur-Seine użyliśmy starych murów, żeby stworzyć centrum choreografii tańca współczesnego. Tę ogromną cegielnię zburzono prawie w całości i zbudowano mieszkania w ramach ZAC — strefy skoncentrowanej zabudowy. By przekształcić miejsce w sale prób i profesjonalne studia rozpisano konkurs. Zaproponowałem budowę nowego obiektu obok i stworzenie sali prób w budynku już istniejącym, który z punktu widzenia tancerzy ma bardzo ciekawe rozmiary. To całkiem inna przestrzeń, gdzie ciało porusza się w odmienny sposób: w najniższym miejscu ma cztery metry wysokości, a w najwyższym, na środku — osiem, na całej długości sali. Jest to więc dialog między starym a nowym, który wykorzystuje najlepiej jak się da to, co już istnieje, i zachowuje ekonomię środków.

przebudowa liceum im. Jean‑Baptiste”a Poquelina w Saint‑Germain‑en‑Laye, 2015-2018

przebudowa liceum im. Jean‑Baptiste”a Poquelina w Saint‑Germain‑en‑Laye, 2015–2018 — proj.: Philippe Prost

fot.: Luc Boegly


Aleksandra Nosalska: Mówi Pan, że białe kartki, w sensie budowania od zera, nie istnieją, czego przykładem jest liceum Jean-Baptiste Poquelin w Saint-Germain-en-Laye.


Philippe Prost: Tak, jeśli chodzi o liceum, zachowanie budynku z czasów Trzeciej Republiki, przy równoczesnej oszczędności środków, było sprawą pierwszoplanową. Co do rozbudowy, która miała miejsce w latach 90., zachowaliśmy strukturę ze zbrojonego betonu, którą w całości pokryliśmy drewnem, co zapewnia dobrą izolację termiczną budynku i komfort użytkowania, a zarazem nadaje tej postmodernistycznej fasadzie charakter architektury współczesnej. Zatem to, co już istnieje, wykorzystaliśmy w sposób ­odpowiadający dzisiejszym potrzebom.

przebudowa dawnej Mennicy Paryskiej, 2011-2017

przebudowa dawnej Mennicy Paryskiej, 2011–2017 — proj.: Philippe Prost

fot.: Aitor Ortiz


Aleksandra Nosalska: Jaki materiał i dlaczego wybrał Pan do renowacji budynku Monnaie de Paris (Mennicy Paryskiej)?


Philippe Prost: Z pierwszej wizyty w tym miejscu, jeszcze w trakcie konkursu, mocno utkwiły mi w pamięci leżące w warsztatach duże kawałki metalu do wycinania i tłoczenia prefabrykatów w kształcie krążków, z których robiono monety i medale. Stało się dla mnie oczywiste: projekt powinien opowiadać o rzemiośle wykonywanym wewnątrz budynku. Istotne było więc użycie materiału charakterystycznego dla tego miejsca — wszystkich rodzajów metalu — i wszczepienie go na współczesny sposób, na przykład jako pokrycie niektórych części budynku. Inną kwestią, która nam się nasuwała, było otwarcie tej przestrzeni na miasto. Odpowiedź na to znaleźliśmy w dawnej, istniejącej już architekturze, w której wykorzystywano portale i portyki. Nie wchodzono tylko jednym wejściem, było więcej przejść dających dostęp do środka, wystarczyło tylko otworzyć je na nowo i pozwolić publiczności odkryć rzemiosło i całą kolekcję — wprowadzić do środka kompleksu współczesne życie.

przebudowa dawnej Mennicy Paryskiej, 2011-2017

przebudowa dawnej Mennicy Paryskiej, 2011–2017 — proj.: Philippe Prost

fot.: Aitor Ortiz


Aleksandra Nosalska: Odnoszę wrażenie, że na przykładzie niektórych budynków w Paryżu, możemy obserwować, jak szerokim zjawiskiem jest architektura współczesna. Architekci budują nowe obiekty, podejmują interwencje w budynkach już istniejących, często są to prace na dużą skalę. Co Pan o tym uważa?


Philippe Prost: Budowanie od nowa przez długi czas było ideałem wszystkich architektów, ale dzisiaj przesunęliśmy punkt widzenia i zdajemy sobie sprawę, że w pierwszej kolejności wszystko, co się do tego nadaje, warto użyć na nowo, przetworzyć i przekształcić, mając na względzie ograniczenie zasobów naturalnych i problem z emisją dwutlenku węgla. Architektura stała się zatem, w moich oczach, sztuką przekształcania, transformacji rzeczywistości i dlatego, tym bardziej, wciąż jest to sztuka kreacji. Z tego powodu jestem nieufny co do sformułowania „renowacja identyczna”, która może być uzasadniona w niektórych przypadkach, ale w większości nie ma sensu, bo nie wiadomo, jak dokładnie wyglądało jakieś miejsce, jak zostało przekształcone, trzeba więc raz na zawsze przyznać, że piszemy nową opowieść o jakimś budynku, jakimś fragmencie miasta.


Aleksandra Nosalska: Czy kiedykolwiek zastanawiał się Pan nad tym, czy Pana stosunek do architektury byłby taki sam, gdyby nie postmodernizm? Skończył Pan studia w chwili otwarcia Biennale w Wenecji pod kierownictwem Paola Portoghesiego. Czy może Pana refleksja o własnej twórczości jest daleka od tego typu nawiązań?


Philippe Prost: Postmodernizm nie wywarł na mnie wpływu, widziałem w nim, w twórczości moich nauczycieli ze szkoły architektury w Wersalu Philippe”a Paneraiego albo Henriego Gaudina, reakcję na styl międzynarodowy. Nie podpisuję się pod pomysłem naśladowania architektury XVIII wieku albo modernizmu, jak to robią postmoderniści. Podczas studiów w Chaillot nauczyłem się konserwacji, pracy z architekturą już istniejącą, a potem zdałem sobie sprawę, że ­jesteśmy tutaj, żeby napisać architekturę naszych czasów, która współgrałaby z tym, co wcześniejsze, tworząc oryginalne dzieło. To, co przeczytałem w „Dziele otwartym”, mimo że Umberto Eco wspomina o naukach i muzyce, idealnie odnosi się też do architektury. To idea, że architektura jest dziełem, które się zmienia, przekształca, które poznało wiele istnień, dziełem ­współtworzonym przez wiele osób.

Pierścień Pamięci (fr. L”Anneau de la mémoire) - międzynarodowe miejsce pamięci żołnierzy poległych na froncie I wojny światowej, nekropolia Notre-Dame-de-Lorette w Ablain-Saint-Nazaire, 2014

Pierścień Pamięci (fr. L”Anneau de la mémoire) — międzynarodowe miejsce pamięci żołnierzy poległych na froncie I wojny światowej, nekropolia Notre-Dame-de-Lorette w Ablain-Saint-Nazaire, 2014 — proj.: Philippe Prost

fot.: Aitor Ortiz


Aleksandra Nosalska: Jestem pod wrażeniem Pana realizacji L'Anneau de la mémoire w Ablain-Saint‑Nazaire z 2014 roku — nekropolii żołnierzy poległych na froncie I wojny światowej. Dlaczego wybrał Pan formę pierścienia i jakiego materiału Pan użył? Jak uporał się Pan ze spadkiem terenu w miejscu pomnika?


Philippe Prost: Projektowanie i budowa pomnika to dla architekta wyjątkowe zamówienie. Na tle całej reszty naszych realizacji „Pierścień Pamięci” jest czymś odmiennym i wyjątkowym. Pomysł, forma przyszły do mnie spontanicznie. Kiedy chwytamy za ołówek od razu, stajemy się więźniami pierwszych rysunków. Ja lubię zastanowić się na początku, a po ołówek sięgnąć później. Kilkakrotnie jeździłem w tamto miejsce, czytałem teksty o wojnie w tym regionie, aż pewnego dnia, pomysł przyszedł do mnie w oczywisty i prawie instynktowny sposób.

Pierścień Pamięci (fr. L”Anneau de la mémoire) - międzynarodowe miejsce pamięci żołnierzy poległych na froncie I wojny światowej, nekropolia Notre-Dame-de-Lorette w Ablain-Saint-Nazaire, 2014

Pierścień Pamięci (fr. L”Anneau de la mémoire) — międzynarodowe miejsce pamięci żołnierzy poległych na froncie I wojny światowej, nekropolia Notre-Dame-de-Lorette w Ablain-Saint-Nazaire, 2014 — proj.: Philippe Prost

fot.: Aitor Ortiz

Neurobiolodzy wytłumaczyli mi, że w rzeczywistości, każdy człowiek posiada mnóstwo skumulowanych obrazów, mnóstwo przeżyć. Podczas snu, mózg pracuje i łączy je, żeby odpowiedzieć na nurtujące nas pytania, a nasza dłoń, w pewnym sensie, rysuje podszepty mózgu: elipsę, która przypomina wstęgę z betonu, po jej wewnętrznej stronie biegną nazwiska niegdysiejszych sprzymierzeńców i wrogów, teraz połączonych w porządku alfabetycznym. 600 tysięcy nazwisk złączonych na co najmniej 500 wygrawerowanych, nierdzewnych tabliczkach ze stali. Jedynym materiałem, z którego byliśmy w stanie wybudować pomnik, był uzbrojony beton o bardzo wysokiej wytrzymałości. Żeby wyrazić, jak kruchy jest pokój i dać to odczuć widzom, wykorzystałem nachylenie terenu. Spora część pierścienia spoczywa na ziemi, podczas gdy druga odrywa się, biegnąc w dół, w pustkę, wywołuje pewne wrażenie niebezpieczeństwa.

Pierścień Pamięci (fr. L”Anneau de la mémoire) - międzynarodowe miejsce pamięci żołnierzy poległych na froncie I wojny światowej, nekropolia Notre-Dame-de-Lorette w Ablain-Saint-Nazaire, 2014

Pierścień Pamięci (fr. L”Anneau de la mémoire) — międzynarodowe miejsce pamięci żołnierzy poległych na froncie I wojny światowej, nekropolia Notre-Dame-de-Lorette w Ablain-Saint-Nazaire, 2014 — proj.: Philippe Prost

fot.: Aitor Ortiz


Aleksandra Nosalska: Zostając w domenie pamięci, był Pan zaangażowany w projekt odnowienia dawnego dworca w Bobigny, z którego deportowano ponad 20 000 Żydów do Auschwitz-Birkenau. Czy może opowiedzieć Pan coś więcej o tym projekcie?


Philippe Prost: Jego realizacja zajęła bardzo dużo czasu, zebranie środków finansowych było dosyć czasochłonne, później mieliśmy kryzys pandemiczny. Zresztą, ponieważ po wojnie, ten niegdysiejszy dworzec kolejowy zajmowało złomowisko, ziemia była zanieczyszczona i jeszcze przed rozpoczęciem projektu koniecznie było jej oczyszczenie. Dawny dworzec dla podróżnych, wycofany z użytkowania w latach 30., stał się dworcem handlowym, później Niemcy zrobili z niego miejsce deportacji Żydów do Auschwitz-Birkenau. Działo się to od lipca 1943 roku do sierpnia 1944 roku. Naziści zwracali baczną uwagę, żeby nie powstało żadne zdjęcie tego miejsca. Kolejarze, którzy tam mieszkali, mieli w swoich domach okna zabite deskami, żeby nie mogli niczego zobaczyć, zarówno przyjazdów, jak i odjazdów.

Przyświecał nam cel, żeby zachować to miejsce, w takim stanie, w jakim przetrwało, żeby naruszyć je w minimalnym stopniu, jakby zastygło w czasie. Architektura, moim zdaniem, powinna być tu cicha, przygaszona, czysta, w sensie szacunku dla pamięci tego miejsca: prostym pawilonem z wielkim przeszkleniem, zaznaczonym przez dwa betonowe słupy, otwierającym się na przestrzeń, przykrytym płaską taflą uformowaną w kształt dachu, wzniesioną na wąskich i ciemnych wspornikach. Całość tworzy granicę, przedsionek między tętniącym życiem przedmieściem a miejscem pamięci, to punkt startowy trasy. Widz znajduje się na balkonie, ponad historią, ponad miejscem, odtąd pustym, gdzie toczyły się te tragiczne wydarzenia. Chodziło o to, żeby wzbudzić w publiczności refleksję: przed zejściem w to miejsce albo po wyjściu z niego, kiedy wracamy tą samą ścieżką i ponownie znajdujemy się w pawilonie.


Aleksandra Nosalska: Dziękuję za rozmowę.

rozmawiała Aleksandra NOSALSKA

więcej: A&B 11/2025 – Kraków od nowa,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B 

Głos został już oddany

okno zamknie się za 5

Robert Konieczny „Architektura to moja pasja totalna — szczerze o pieniądzach i zajeżdżaniu się”
SPECTRUM STUDIO - Projekty, które powstają z myślą o przyszłości v2
Powierzchnie odbijające promieniowanie IR
Prawdziwie matowa rynna kwadratowa
INSPIRACJE