Julia Margas —
podcast #33 z cyklu „Fundamenty”
Odcinek oraz cały cykl dostępne są także w serwisach Soundcloud i Spotify:
W najnowszym odcinku podcastu Fundamenty zabieramy Was do Rotterdamu — miasta modernistycznej architektury, eksperymentów projektowych i miejsca, w którym kształci się kolejne pokolenie kreatywnych twórców. Naszą gościnią jest Julia Margas, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych Willem de Kooning w Rotterdamie ze specjalizacją w dziedzictwie i projektowaniu z Wydziału Architektury TU Delft.
© Julia Margas
Julia opowiada o swojej drodze do studiowania za granicą, rekrutacji, realiach życia w Holandii i o tym, jak wygląda codzienność na jednej z najbardziej znanych artystycznych uczelni w Europie. To historia o wczesnych marzeniach, odwadze, pracy nad portfolio i konsekwencji, która doprowadziła ją do międzynarodowej kariery.
historia, która zaczęła się w wieku 10 lat
Podczas gdy większość dzieci marzy o zostaniu aktorką, weterynarzem czy strażakiem, Julia w wieku 10 lat podjęła decyzję, że zostanie architektem. Jak sama mówi:
Pewnego dnia po prostu wstałam i stwierdziłam: będę projektować przestrzenie. I tak już zostało.
Jej fascynacja nie wzięła się znikąd. Jako córka inżyniera od dziecka obserwowała budowy, procesy techniczne i powstawanie obiektów od fundamentów po dach. Mama — archeolog — zaszczepiła natomiast miłość do historii, zabytków i dziedzictwa. Dorastanie w Toruniu, którego średniowieczna starówka jest żywym muzeum, tylko wzmocniło tę ciekawość przestrzeni, pamięci miejsca i architektury.
© Julia Margas
studia za granicą — marzenie, które nabrało realnego kształtu
Kolejne duże marzenie przyszło nieco później: studia w języku angielskim. Początkowo Julia planowała aplikować do Wielkiej Brytanii, jednak Brexit znacząco skomplikował sytuację. Alternatywa? Holandia — kraj, w którym:
-
prawie każdy mówi po angielsku,
-
uczelnie stoją na światowym poziomie,
-
kultura projektowania jest częścią codzienności,
-
a metody nauczania stawiają na proces, a nie tylko efekt końcowy.
Tak trafiła na Willem de Kooning Academy — jedną z najbardziej renomowanych akademii projektowych w Europie.
rekrutacja: bez egzaminów, ale z ogromem pracy
Choć proces aplikacji do holenderskich szkół artystycznych jest pozornie prostszy niż do polskich ASP, wymaga równie dużo wysiłku. Nie ma egzaminów wstępnych, ale za to konieczne jest portfolio, które:
-
musi pokazywać proces,
-
musi opowiadać historię projektanta,
-
musi być różnorodne,
-
i wymaga wielu miesięcy pracy.
Julia przygotowywała swoje przez cały rok maturalny — co, jak dziś mówi, było szaloną decyzją:
Nie polecam nikomu robienia matury i portfolio jednocześnie. To ogrom pracy. Gdybym miała robić to drugi raz, zaczęłabym minimum rok wcześniej.
Holenderskie szkoły szczególnie cenią:
-
szkice,
-
makiety,
-
research,
-
eksperymenty,
-
analizę i dokumentowanie drogi od pomysłu do rozwiązania.
Właśnie dlatego ich metodologia często określana jest jako: „designing by doing” lub „designing by making”. Ważniejszy jest sposób myślenia niż finalny rzut czy render.
© Julia Margas
codzienność na Willem de Kooning Academy: proces, nie wykład
Uczelnia działa zupełnie inaczej niż typowe szkoły projektowe w Polsce.
Dominuje:
-
praca projektowa,
-
konsultacje z tutorami,
-
zajęcia w pracowniach,
-
interdyscyplinarne zadania,
-
wyjścia do instytucji kultury,
-
wizyty w biurach projektowych i architektonicznych.
W harmonogramie nadal są wykłady, ale to projekty — często prowadzone równolegle — stanowią centrum nauki.
Studenci mają dostęp do:
-
profesjonalnych pracowni,
-
bibliotek materiałowych,
-
przestrzeni do makiet,
-
tutorów, mentorów, konsultacji,
-
oraz środowiska, w którym wszyscy są twórcami.
To nauka przez działanie — i ogromna swoboda, ale też ogromna odpowiedzialność.
TU Delft — bardziej technicznie, bardziej inżyniersko
Równolegle Julia zrealizowała minor na TU Delft, który był:
-
bardziej techniczny,
-
bardziej specjalistyczny,
-
pełen wykładów, analiz, dokumentacji,
-
i prowadzony w stylu politechnicznym.
Mimo różnic oba systemy skupiały się na umiejętności działania samodzielnie — studenci są traktowani jak osoby dorosłe, które same zarządzają swoim czasem i projektami.
praca, życie i mieszkanie w Holandii — czyli co jest najtrudniejsze
Studia trwają cztery lata, ale można je łączyć z pracą. Julia zaczęła na drugim roku i pracowała dwa dni w tygodniu.
Największym problemem w Holandii nie jest jednak intensywność studiów — tylko mieszkania. Wynajem jest:
-
drogi,
-
mocno konkurencyjny,
-
i trudny do znalezienia.
Wielu studentów zaczyna od akademików lub krótkoterminowych pokoi. Tak samo wygląda rynek staży i pracy — konkurencja jest ogromna, dlatego portfolio (znów: portfolio!) jest kluczowe. Z drugiej strony środowisko jest niezwykle międzynarodowe, a Holendrzy komunikują się po angielsku bez wysiłku.
© Julia Margas
czy warto?
Studia za granicą to nie bajka. Pojawia się tęsknota, zmęczenie, poczucie osamotnienia, brak polskiej kuchni i języka.
Ale to także:
-
ogromna nauka odpowiedzialności,
-
rozwój odwagi,
-
pokora,
-
otwartość,
-
budowanie niezależności,
-
i możliwość zobaczenia świata spoza własnej bańki.
To również droga do nowych kompetencji i nowego spojrzenia na projektowanie — bardziej świadomego, bardziej badawczego, mocno osadzonego w kulturze i kontekście miejsca.
Aleksandra Skorupa
Posłuchaj także innych podcastów
z cyklu „Fundamenty”:
26. Architektura dla ludzi. Oliwia Błaszczak o społecznej roli przestrzeni
29. Zofia Fedorów o pracy w polskich biurach architektonicznych
30. Maja Mawusi o stażu w Henning Larsen i pracy nad Stocznią Cesarską
31. Zuzanna Polak o architekturze wnętrz, intuicji, podróżach i dojrzewaniu do zawodu
32. Start w zawodzie architekta krajobrazu. Czego naprawdę nie uczą studia?







































