Władze kraju wreszcie walczą ze złą architekturą. Recepta: nie pokazywać. Pomoże w tym nowy ogólnopolski zakaz. W stolicy są już pierwsze efekty.
Zakaz fotografowania. Bardzo go brakowało. Już prawie zapomniałem, ile dawał radości, a on oficjalnie wraca i działa jak proustowska magdalenka. Jedno spojrzenie na tabliczkę z przekreślonym aparatem i znowu to czuję: rześki wieczór, zapach łąk, węglowy dym. Mazury, sierpień 1988. Zawiadowca przystanku PKP Kamionek Wielki naciera na mojego ojca, bo ojciec nielegalnie celuje obiektywem w strategiczny parowóz. Przez strategiczne pole lokomotywa wlecze jeden wagon. W polu eskadra bocianów ma zbiórkę przed inwazją na Afrykę. Ojciec pstryka zdjęcie. Kolejarz stuka w tabliczkę, ryczy, że zakaz, leci do nas, kręci łapami jak wiatrak. I nagle mu się nie chce. Wraca.
Film pozostaje w aparacie, a my — przy życiu. Gdzieś nad nami wrogi satelita robi Kamionkowi zdjęcia, pewnie dokładniejsze od naszych. Mam jedenaście lat i niezły ubaw. Za kilka lat wszystkie te tabliczki z zakazanym aparatem przestaną cokolwiek znaczyć.
Kwiecień 2025. W życie wchodzi nowy zakaz fotografowania. I znów poprawia mi humor. Przepis stanowi: nie można robić zdjęć obiektom „szczególnie ważnym dla bezpieczeństwa lub obronności państwa, infrastruktury krytycznej i wojskowych”, ale też wielu innym, ważnym mniej, nie do końca wiadomo jakim. Lokalizacji jest 25 tysięcy, ale ich lista jest tajna. Obiekty wojskowe: 3 procent. Reszta: kolej, wodociągi, prąd, te rzeczy. Jak kogo przyłapią, to komórka, dron lub aparat do konfiskaty. Może być i areszt. Ciekawe, czy zabiorą dłuto, jak ktoś sobie wystruga w drewnie, dajmy na to, koszary, bo przepis mówi także o utrwalaniu wizerunku „w inny sposób”. Słowem: przepis nie w kij dmuchał, gdy każdy ma w kieszeni co najmniej jeden obiektyw wielkości małego guzika. Może też mieć kamerę w guziku. Może ją mieć w okularach. Za chwilę będzie miał w oku. Wokół Ziemi kręci się i dogląda nas prawie 12 tysięcy satelitów. Glob jest w mackach internetu. A my idziemy w zakaz fotek. Słusznie, choć złośliwi się nabijają i w Gdańsku trzaskali sobie zdjęcia z plaży na tle odległego strategicznego portu. Potem donieśli na siebie policji. Policja nie wie, co robić. Śmiech po pachy. Wesołkowie nie dostrzegli bowiem w nowych przepisach zasłony dymnej.
Zakaz chroni nie tyle obiekty istniejące (i tak zrobią im zdjęcia satelity, Google i szpiedzy), ale te, których uporczywie nie ma. Na przykład: schrony i tak zwane miejsca ukrycia. Jest ich z grubsza tak wiele, jak przed rokiem, gdy cytowałem miażdżący raport NIK: tyle, co kot napłakał. Brak bunkrów i schronów (a także broni, żołnierzy, punktów sanitarnych, planów ewakuacji miast i tak dalej), to strategiczna informacja cenniejsza dla wroga niż to, co jest i co sobie nieprzyjaciel sam sfotografuje z kosmosu lub samochodowej kamerki. A dla rodzimych służb rodzi się wspaniałe pole do interpretacji. Bo żeby zakaz działał, trzeba poinformować o tym tabliczką. A jak powiesić tabliczkę na braku schronu? Jedni powiedzą: zadanie dla filozofa. Inni: proste, można ją przybić tam, gdzie bunkier MÓGŁBY się znajdować. Jak komu wygodnie.
Z tej elastycznej okazji skorzystać mogą nie tylko wojskowi, ale też, zapewne, samorządowcy, drogowcy i deweloperzy. Skończy się wreszcie robienie zdjęć przez wrednych obywateli inwestycyjnym bublom, przeciągającym się budowom, nielegalnym wycinkom, a potem przerabianie tych fotek na memy, by dokuczać lokalnym decydentom. Arbitralny zakaz fotografowania rozwiąże problem, a jak kto będzie pyskował z użyciem prawników, to się dorzuci, że nowy wodociąg, jezdnia albo latarnia mają strategiczne znaczenie (droga dla czołgów; woda przeciw pożarom; lampa, żeby ją zaciemnić).
To samo z nieudanymi budynkami i deweloperskimi osiedlami — strategicznymi, bo ich szpetota osłabi morale co bardziej cywilizowanego najeźdźcy. To się już zresztą dzieje. Oficjalne tablice z zakazem pstrykania zawisły w połowie maja przed słynną wieżą Babel, czyli głównym gmachem TVP na Woronicza. Naprawdę.
Oto prawdziwa walka nie tylko z promocją słabej architektury, lecz także z kiepską ramówką. W świetle nowych przepisów nie wolno bowiem utrwalać również osób znajdujących się w miejscu objętym zakazem. Niepokazywanie w TV polityków i części prezenterów to kolejna zaleta nowego rozporządzenia.
Zakaz fotografowania w czasach, gdy czynność ta jest niemal tak popularna i łatwa jak oddychanie, pobudzi także gospodarkę. Ktoś musi ścigać te tysiące pstrykaczy, którzy na jednym ze swoich selfie utrwalą niechcący w tle ważny most, latarnię, drogę lub tajne architektoniczne paskudztwo. Ktoś musi przeglądać zapisy z samochodowych kamerek. Ktoś musi egzekwować przepisy. Wreszcie, ktoś musi je interpretować, bo są wspaniale dziurawe i niejasne. Zarobią prawnicy, ochroniarze, strażnicy, SOK-iści. Może trzeba powołać jakąś nową formację?
Oraz, by zamęt prawny trzymał przeciętny poziom polskiej legislacji, należy wprowadzić równocześnie nakaz fotografowania. Piszę to już całkiem serio, bo niby to pstrykamy miliardy zdjęć rocznie, a wiele przestrzeni, budynków, ulic, podwórzy czy oficyn nie ma swojej dokumentacji. Takiej, która w przyszłości pomogłaby w restauracji, remontach, badaniach, śledzeniu zmian. Wiele zdjęć architektury sprzed dekady lub dwóch znikło już z sieci wraz z wyłączonymi stronami mediów lub pracowni. Dużo amatorskiej, ale cennej ikonografii kurzy się też pewnie na prywatnych twardych dyskach i w chmurach. Za niezłego dokumentalistę robi co prawda Google Street View, ale raz, że to prywaciarz zza oceanu i nigdy nie wiadomo, co mu strzeli do głowy, a dwa, że cały ten zasób ktoś może odłączyć od sieci lub złośliwie skasować.
Samorządom lub jakiejś nowej instytucji warto zatem sypnąć trochę grosza na obowiązkową i zestandaryzowaną dokumentację archiwizowaną w cywilizowanych warunkach. Ciekawe tylko, czy zasoby takich archiwów to przypadkiem nie obiekty strategiczne. Będzie można robić ich kopie lub zdjęcia?
Jakub Głaz
więcej: A&B 6/2025 – WARSZAWA,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B

![Zobacz Standardowy moduł szklany VELUX do dachu płaskiego [click: artykuł w A&B] Standardowy moduł szklany Velux do dachu płaskiego - Nowoczesne przeszklenia dachów płaskich dostępne dla większej liczby projektów](https://cdn.architekturaibiznes.pl/upload/filemanager/AiB/BANERY/VELUX/METKA-09-2026/Velux-metka_1070x600_2.jpg?1788776738197)






























