Czy architektura może działać inaczej niż przez podział? Rozmowa o transarchitekturze i przestrzeniach (nie)binarnych przesunęła punkt ciężkości z symbolicznych gestów na konkretne rozwiązania przestrzenne. Uczestniczki i uczestnicy spotkania zastanawiali się, jak projektować budynki i instytucje, które nie zmuszają do dopasowania się do binarnego porządku, a jednocześnie nie tworzą nowych form segregacji.
architektura po podziale. transarchitektura jako praktyka projektowa
W styczniu 2026 roku w Zodiak – Warszawski Pawilon Architektury odbyło się drugie spotkanie w ramach cyklu Mile widzianx – queerowanie miasta. W rozmowie udział wzięły Lidia Klein, Aleksandra Wasilkowska, otalia łysakowska, a dyskusję prowadził Kacper Kępiński. Spotkanie nie było rozmową o tożsamości w sensie socjologicznym, lecz o architekturze jako narzędziu – systemie organizującym ciała, widzialność i dostęp do przestrzeni.
Oznaczenie toalet neutralnych płciowo w Muzeum Historii Naturalnej w Sztokholmie
Anne Jea (Wikimedia Commons) CC BY-SA 4.0
Transarchitektura nie została tu przedstawiona jako nowy nurt formalny ani jako estetyczna propozycja. Pojawiła się raczej jako perspektywa krytyczna, pozwalająca zobaczyć, że architektura nigdy nie była neutralna.
neutralność jako konstrukcja
W swoim wykładzie Lidia Klein rozpoczęła od zakwestionowania domniemanej neutralności przestrzeni. To, co dla większości jest oczywiste i przezroczyste, dla osób nienormatywnych może stać się mechanizmem wykluczenia.
Architektura – mówiła – jest projektowana w oparciu o normy, które dla większości użytkowników są niewidoczne właśnie dlatego, że są domyślne. Komfort osób cisnormatywnych, wpisany w układy funkcjonalne, regulaminy i typologie, ma jednak swoją cenę. Jak podkreśliła, „przestrzeń jest niejako mimochodem zaprojektowana tak, żeby służyć osobom cisnormatywnym”.
Najbardziej widocznym przykładem są oczywiście toalety i przebieralnie. Klein przywołała kontekst debat wokół tzw. ustaw łazienkowych w Stanach Zjednoczonych, gdzie dostęp do przestrzeni sanitarnych stał się polem konfliktu politycznego. Jednak kluczowy był nie sam przykład, lecz mechanizm: dla osoby cis to „zwykła” czynność, dla osoby transpłciowej – potencjalne ryzyko przemocy. To właśnie ten rozdźwięk – między codziennością większości a permanentną czujnością mniejszości – zmienia sposób patrzenia na architekturę. Nie chodzi o wyjątkowe sytuacje, lecz o powtarzalność doświadczenia. O to, że dla części użytkowników przestrzeń nigdy nie jest neutralnym tłem.
Oznaczenie toalet neutralnych płciowo w Muzeum Historii Naturalnej w Sztokholmie
Anne Jea (Wikimedia Commons) CC BY-SA 4.0
Jednocześnie Klein przestrzegła przed redukowaniem całej dyskusji do problemu sanitariatów. Przywołując głosy architektów zaangażowanych w debatę o transarchitekturze, zaznaczyła, że sprowadzanie jej wyłącznie do projektowania toalet jest krótkowzroczne. W gruncie rzeczy chodzi o zmianę sposobu myślenia o architekturze jako takiej – o to, jakie normy reprodukuje i kogo uznaje za podmiot domyślny.
architektura jako proces i pole walki
W dalszej części wykładu pojawił się przykład amerykańskiego projektu STOW, który łączył działania projektowe z walką o zmianę prawa budowlanego. Wymóg równej liczby sanitariatów „dla kobiet i mężczyzn” w budynkach publicznych okazał się realną barierą dla projektowania inkluzywnych rozwiązań. Dopiero zmiana legislacyjna umożliwiła wprowadzenie nowych typologii. Ten przykład był istotny z dwóch powodów. Po pierwsze, pokazywał, że architektura nie kończy się na rysunku technicznym – obejmuje również ramy prawne, które określają zakres możliwych działań. Po drugie, przesuwał ciężar dyskusji z poziomu symbolicznego na systemowy.
Neutralne płciowo oznaczenia w Zachęcie — Narodowej Galerii Sztuki
Noviki
Klein omówiła także teorie rozwijane w ramach trans studies, w których architektura analizowana jest jako proces, a nie jako statyczny obiekt. Lucas Crawford, badając rolę faktury, proponuje myślenie o przestrzeni poprzez relację ciała z materią. Faktura – rozumiana jako coś, co angażuje dotyk i doświadczenie – staje się kategorią płynną, dynamiczną, związaną z ruchem i zmianą. W podobnym duchu interpretowane są oddolne praktyki przestrzenne, takie jak ballroom culture. Architektura przestaje być monumentalnym obiektem o ustalonej funkcji, a staje się adaptowalną strukturą wspólnoty. Zmiana i przejściowość nie są tu wadą, lecz wartością. Ta część wykładu wyraźnie przesunęła rozmowę poza poziom funkcjonalnych detali. Transarchitektura nie dotyczy jednego pomieszczenia. Dotyczy sposobu, w jaki rozumiemy trwałość, normę i stabilność jako wartości projektowe.
interwencja jako codzienność
W części dyskusyjnej głos zabrała otalia łysakowska, wprowadzając perspektywę praktyki aktywistycznej. Jej wypowiedzi pokazały, jak teoria przekłada się na konkretne sytuacje instytucjonalne. łysakowska mówiła o dwóch poziomach queerowania przestrzeni. Pierwszy ma charakter reakcyjny – to interwencja wobec istniejącej opresji: praca ze szkołami, edukacja nauczycieli, wsparcie prawne dla osób doświadczających przemocy. Drugi dotyczy miejsc, w których możliwe jest swobodne konstruowanie i dekonstruowanie norm.
To pierwsze działanie jest reakcyjne – to opór wobec zastanej opresji. Ale prawdziwe queerowanie zaczyna się dopiero wtedy, kiedy tworzymy przestrzenie od queerów dla queerów – takie, w których można nie tylko bezpiecznie być, ale też konstruować nowe normy” – powiedziała otalia łysakowska.
Projekt szkoły pod Bydgoszczą
Aleksandra Wasilkowska
Szczególnie mocno wybrzmiał wątek szpitali psychiatrycznych. Segregacja według płci na oddziałach zamkniętych – w sytuacji, gdy pacjent znajduje się w kryzysie i nie ma realnej możliwości wyboru – może stać się narzędziem przemocy. Architektura, w połączeniu z regulaminem instytucji, przestaje być neutralnym układem funkcjonalnym, a zaczyna działać jako mechanizm dyscypliny. Podobny mechanizm pojawia się w więzieniach, gdzie przydział do jednostki według danych formalnych może prowadzić do sytuacji przemocowych. W tych kontekstach architektura – jako system podziałów – wzmacnia relacje władzy. łysakowska podkreśliła jednocześnie, że projektowanie „trzeciej przestrzeni” nie może oznaczać przymusu. Wiele osób transpłciowych silnie identyfikuje się z jedną z dwóch płci i chce korzystać z odpowiadających jej przestrzeni. Rozwiązaniem nie jest więc nowa segregacja, lecz rozszerzenie zakresu wyboru.
projektowanie poza minimum
Aleksandra Wasilkowska wprowadziła do rozmowy perspektywę praktyki architektonicznej.
W polskim kontekście – mówiła – prawo i warunki techniczne nie oferują gotowych odpowiedzi. Jeśli ma powstać przestrzeń wykraczająca poza binarny podział, musi zostać zaprojektowana ponad wymagane minimum.
Wasilkowska zwróciła uwagę, że wiele prób wprowadzania inkluzywnych rozwiązań bywa blokowanych już na etapie komunikacji z inwestorem. W praktyce oznacza to konieczność wprowadzania zmian „po cichu”, bez jednoznacznego etykietowania ich jako queerowych. Jednocześnie podkreślała brak narzędziownika – zestawu typologicznych rozwiązań, które mogłyby wejść do głównego nurtu projektowania. Toalety są najbardziej oczywistym przykładem, ale problem dotyczy także basenów, łaźni, szatni czy innych przestrzeni wspólnych, gdzie spotykają się różne praktyki kulturowe i różne doświadczenia ciała.
Architektura Cienia — książka Alekdandry Wasilkowskiej
Aleksandra Wasilkowska
Jej wypowiedzi przesuwały ciężar rozmowy z poziomu ideowego na poziom bardzo konkretnych decyzji projektowych: ile przestrzeni przewidzieć, jak łączyć funkcje, jak nie „rozbuchać” programu, a jednocześnie nie reprodukować opresyjnych podziałów.
poza trzecią przestrzenią
Rozmowa nie przyniosła gotowego modelu „trzeciej przestrzeni”. Ujawniła raczej napięcie między zmianą formy a zmianą zasad. Między projektowaniem nowej typologii a przepracowaniem instytucjonalnych reguł, które decydują o tym, jak przestrzeń jest użytkowana. Transarchitektura wyłoniła się jako metoda zadawania pytań: kto ma wybór, kto jest zmuszany do podporządkowania się podziałowi, czy projekt rozszerza możliwości użytkowania, czy tylko je porządkuje. Być może queerowanie miasta nie polega na dodaniu kolejnej kategorii, lecz na podważeniu samej oczywistości podziału jako punktu wyjścia. A to nie jest już kwestia języka ani symboliki. To jest zadanie bezpośrednio projektowe.
co to zmienia dla architektury?
Spotkanie w Zodiaku nie było debatą o tożsamości jako kategorii społecznej. Było rozmową o architekturze jako systemie decyzji – technicznych, przestrzennych, prawnych – które organizują codzienność. Transarchitektura nie pojawiła się jako postulat tworzenia spektakularnych realizacji ani jako wezwanie do projektowania „specjalnych” budynków dla określonej grupy. Wybrzmiała raczej jako korekta optyki. Z jednej strony mamy poziom interwencji: reagowanie na przemoc, demontaż opresyjnych praktyk, rozszerzanie wyboru tam, gdzie dotąd go nie było. Z drugiej – poziom projektowy: pytanie o typologie, o warunki techniczne, o to, jak daleko można wyjść poza minimum narzucone przepisami.
Kluczowe okazało się napięcie między „trzecią przestrzenią” a wolnością wyboru. Rozwiązaniem nie jest ani utrzymanie binarnego podziału, ani mechaniczne dodanie trzeciej kategorii. Ryzyko nowej segregacji jest realne. Wspólnym mianownikiem wypowiedzi uczestniczek i uczestników była potrzeba elastyczności – takiego projektowania, które nie zamyka użytkowników w jednej definicji.
Transarchitektura w tym ujęciu nie proponuje jednej formy ani jednego modelu. Proponuje serię pytań, które powinny stać się częścią warsztatu projektowego:
-
czy przestrzeń daje realny wybór, czy narzuca przypisanie,
-
czy rozwiązanie rozszerza zakres użytkowania, czy tylko go porządkuje,
-
czy architektura działa jako narzędzie wsparcia, czy jako narzędzie kontroli.
Jeśli potraktować te pytania poważnie, zmienia się nie tylko sposób projektowania toalet czy szatni. Zmienia się myślenie o szpitalu, szkole, basenie, więzieniu – o każdej typologii, w której podział był dotąd oczywistością. Być może więc queerowanie miasta nie zaczyna się od dodania kolejnej przestrzeni, lecz od przesunięcia punktu wyjścia. Od uznania, że to, co uznawaliśmy za neutralne, jest konstrukcją. A skoro jest konstrukcją, może zostać zaprojektowane inaczej.
Mile widzianx — queerowanie miasta
Kacper Kępiński
Lidia Klein – historyczka architektury i profesorka w Szkole Architektury na University of North Carolina w Charlotte. Autorka książki „Political Postmodernisms: Architecture in Chile and Poland, 1970–1990”. W 2024 roku zorganizowała i poprowadziła panel „Architecture and Trans Experience” podczas corocznej konferencji Society of Architectural Historians. Obecnie pracuje nad antologią tekstów poświęconych rozumieniu transarchitektury dla wydawnictwa Bloomsbury oraz wkładką tematyczną poświęconą historycznym trans przestrzeniom (roundtable), która zostanie opublikowana w Journal of the Society of Architectural Historians.
Aleksandra Wasilkowska – architektka, artystka i scenografka. Autorka i współautorka książek m.in. „Aporia. The City is the City”, „Warszawa jako struktura emergentna” oraz tomów z serii „Architektura Cienia”, poświęconych przestrzeniom funkcjonującym na marginesie uwagi: bazarom, handlowi ulicznemu, szaletom, miejskim nieużytkom czy cmentarzom. W swojej praktyce konsekwentnie koncentruje się na społecznych aspektach architektury: inkluzywności, demokratyzacji przestrzeni i samoorganizacji.
otalia łysakowska – graficzka oraz redaktorka w grupie Tranzycja.pl, platformie informacyjno-wsparciowej tworzonej przez osoby transpłciowe dla osób w trakcie tranzycji i ich bliskich. Tworzy teksty edukacyjne oraz angażuje się w pomoc bezpośrednią. Artystka wizualna, pracująca z grafiką 3D i animacją.
Prowadzenie:
Kacper Kępiński — architekt, krytyk architektury, kurator wystaw architektonicznych. Zastępca dyrektora Narodowego Instytutu Architektury i Urbanistyki.







































