Zobacz w portalu A&B!
Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize

Skoro już mowa o decydentach... Hity i kity 2025 roku według Jakuba Głaza

Kuba Głaz
20 lutego '26

Hity i kity 2025 roku

Przełom roku to najlepszy czas na wszelkiego rodzaju podsumowania. I jak co roku prosimy praktyków oraz krytyków architektury, żeby napisali, co w danym roku uważają za sukces, a co za porażkę. Robimy to w konwencji KITÓW I HITÓW. Dajemy naszym Autorom i Autorkom całkowitą swobodę wypowiedzi i nie moderujemy tej dyskusji.

HITY

Hity przodem. Jak zwykle wpada do tej kategorii kilka nowych i ważnych książek, które pomagają lepiej zrozumieć, poznać i przeobrażać otaczającą nas przestrzeń. Na uwagę zasługują co najmniej cztery pozycje: dwie o charakterze przekrojowym i dwie szczegółowe. W docenieniu rzeczy mało widowiskowych, ale niezwykle istotnych pomagają z pewnością „Świątynia i śmietnik” Grzegorza Piątka oraz „Dla kogo jest miasto” Magdaleny Milert. Gruntownej i doskonale udokumentowanej wiedzy o jednym z ważniejszych fragmentów stolicy dostarczyła „Marszałkowska Dzielnica Marzeń” Krzysztofa Mordyńskiego. „Architekci i »paragraf aryjski«” Agnieszki Tomaszewicz i Joanny Majczyk to zaś cenny, choć niemiły dla środowiska, dokument. Cenny, bo po pierwsze pokazuje skalę rugowania Żydów z zawodu architekta, a po drugie przywraca pamięć o wielu zapomnianych lub niedocenionych projektantach.

Z pewną ostrożnością i nieco na zachętę za hit należy uznać zmiany w polityce mieszkaniowej państwa: niedosypywanie pieniędzy deweloperom, a zwiększenie środków na mieszkalnictwo społeczne oraz bardziej systemowe podejście do budownictwa mieszkaniowego (które — w swojej ogólnej masie — wpisuję po raz kolejny na listę kitów). Dzięki temu jest jednak szansa na pozytywną zmianę oraz tak pożądaną dywersyfikację typów mieszkaniówki. Jest też szansa na lepszą architekturę, czego dowodem TBSowskie realizacje (hit!) w Katowicach (OVO Grąbczewscy Architekci) i Ajnfarty w Rybniku (SLAS Architekci). Na plus zapisać można też skupienie spraw związanych z mieszkalnictwem i przestrzenią w jednym ministerstwie. Niby oczywiste, ale trzeba było czekać.

Cieszą też coraz częściej nowe przestrzenie publiczne, widać że samorządy mają już w tej dziedzinie know-how i nie wahają się go użyć. Dowodem choćby warszawskie nowości: Plac Centralny (proj.: A–A Collective) łącznie z tak użytecznym banałem jak nowa zebra na osi PKiN i Park Żerański (proj.: topoScape, Archigrest, Hubert Trammer, Natalia Trochonowicz).

Cieszy również poziom prac na liście polskich nominacji do nagrody Miesa van der Rohe oraz (już tegoroczne, styczniowe) wzięcie na shortlistę Parku Akcji „Burza” (Archigrest i topoScape). Kilka innych polskich propozycji także z powodzeniem odnalazłoby się w finale.

KITY

Poza mieszkaniówką, wpisaną przeze mnie do tego działu na stałe (do odwołania), za pierwszorzędny kit uznaję dwa zeszłoroczne konkursy. Jeden na budynek, drugi na stanowisko.

Pierwszy, to — jak łatwo zgadnąć — konkurs na bibliotekę w Rzeszowie. Drugi — konkurs na szefa Narodowego Instytutu Architektury i Urbanistyki. Konkursy to z zasady najlepsze narzędzia wyboru najlepszych prac lub ludzi, ale — konkursy dobrze urządzone i przeprowadzone. Nie stało się tak jednak w Rzeszowie, gdzie w podjęciu decyzji zaczął „pomagać” sam prezydent miasta. Skutek: zdanie odrębne kilku sędziów i medialna afera, której końca (u progu tego roku) nie widać.

Konkurs na dyrektora najważniejszej krajowej instytucji poświęconej architekturze zakończył się zaś unieważnieniem. Powód: nieprecyzyjny regulamin i problemy z liczeniem głosów. Spora wpadka, biorąc pod uwagę rangę stanowiska. A może ta ranga jednak nie tak duża? Kandydatów było raptem sześcioro i to wliczając dotychczasowego dyrektora.

Stracił zatem Rzeszów, traci środowisko architektoniczne, ale — i tu szkopuł większy — traci sama instytucja konkursu. Jak tu namawiać teraz decydentów na taką formułę i przedstawiać jej wyższość nad przetargiem lub udzielną nominacją?

A skoro już mowa o decydentach — skandalicznym wręcz kitem była (i jest nadal) zainicjowana w zeszłym roku próba likwidacji dwukadencyjności władz samorządowych. Temat polityczny, ale ważny także z punktu widzenia architektury i inwestycji. Zabetonowanie władz oraz skostniałe lokalne układy nie mają zazwyczaj dobrego wpływu ani na przestrzeń publiczną, ani na jakość dopuszczanej przez decydentów zabudowy.

Jakub Głaz

więcej: A&B 2/2026 – Edukacja,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B 

Głos został już oddany

okno zamknie się za 5

Robert Konieczny „Architektura to moja pasja totalna — szczerze o pieniądzach i zajeżdżaniu się”
SPECTRUM STUDIO - Projekty, które powstają z myślą o przyszłości v2
Powierzchnie odbijające promieniowanie IR
Prawdziwie matowa rynna kwadratowa
INSPIRACJE